środa, 24 października 2018

Łupy z październikowego SWAPa we Wrocławiu

Wśród moich łupów z wrocławskiego, październikowego SWAPa znalazło się 18 zdobyczy, a licząc w sztukach – nawet i dziewiętnaście.


Są wśród nich:
  • dwa swetry
  • 6 sukienek
  • sportowy t-shirt
  • podkoszulka
  • asymetryczna bluzka
  • spodnium tudzież kombinezon
  • płaszcz
  • 2 spódnice
  • skórzana kamizelka
  • skarpetki :)))
  • marynarka (no oczywiście!)


DWA SWETRY



Różowy, prawie fosforyzujący sweter. Mało kto może znieść ten kolor, chociaż moi znajomi nie mieli wyjścia i musieli się do niego przyzwyczaić.
Na zdjęciu wygląda na sztywniaka, ale jest naprawdę spoko. Jest mocno ażurowy, więc będzie się nadawał do narzucenia do jeansów. Na weekendy będzie jak znalazł, zresztą na metce pod marką ma nawet dopisek "weekend".
Ale ta metka trochę kłamie, bo podaje też rozmiar 14 (XL), a na mnie leży jak ulał, a po obiedzie mogłabym w nim nawet udawać ciążę (w zasadzie jak po każdym obiedzie będąc w obcisłym ubraniu).
Sweter ma fajny krój, jak ja to mówię - "żuczka": z przodu jest krótszy, a z tyłu nieco dłuższy.



Ten cieniowany i też różowy sweter w kroju "bombki" jest oznaką mojego starzenia się, a co za tym idzie - mienia coraz bardziej wy***ne na to, jak wyglądam. Nie da się ukryć, że ten ciuch robi robotę. Wygląda naprawdę świetnie i to zarówno do zwykłych jeansów jak i zwiewnej spódnicy. Ale nie da się też ukryć, że to "wygodny" ciuch w stylu simple smart na weekend, który nie wywołuje efektu WOW. Jest wygodny i już, bo mnie ostatnio ma być wygodnie i już. Być może straciłam już nadzieję na to, że wygląd ma jakiś wpływ na otaczającą rzeczywistość. Albo jestem po prostu zmęczona.
Poprzednią właścicielkę ten sweter gryzł. Mnie jakoś polubił i tego nie robi.




6 SUKIENEK



Fikuśna bombka, która wygląda świetnie, ale dla mnie jest niestety nieco przykusa, a szkoda.
Dostałam ją na wymianie za free.




Długi, czarny i dość cienki sweter, który robi za sukienkę i, jak to skomentowała Agnieszka, od której go mam, "taki w twoim stylu".
No nie da się ukryć, bo ja lubię długie swetry i "worki" (aczkolwiek ten jest stosownie przylegający). Nie mniej jednak Aga jest wysoka jak żyrafa i ów cudny sweter-sukienka jest dla mnie nieco za długi.
Przedstawię go marce. Dla niej może być idealny.




Czarna sukienka Orsay w stylu... Marki Orsay. Jest prosta, grzeczna i sięga do kolan. Biorąc ją pomyślałam, że będzie na jakieś tam rozmowy kwalifikacyjne, na których muszę udawać grzeczną, ale z racji swojego typowo Orseyowskiego dekoltu jest... Jakby za grzeczna.
Ją również planuję przedstawić marce.



Ta sukienka to sztos. Długa, do samej ziemi i satynowa. Karolina, od której ją mam (i w której spodniach właśnie siedzę pisząc ten post) była w niej na pierwszym spotkaniu z przyszłymi teściami. To dość motywujące :)


Zabijcie mnie, ale nie pamiętam, jak nazywa się ten krój sukienki. Jest kopertowo-kimonowata i granatowa. Od razu wpadła mi w oko, ale szczerze mówiąc w domu okazało się (oczywiście nie chciało mi się jej mierzyć), że ma za duży dekolt i w sumie to tak jakoś nie czuję się w niej jak bym chciała.



Sukienka, w której nie powstydziłabym się wziąć udział w spotkaniu koktajlowym u królowej Elżbiety II. Jest niebywale elegancka i robi robotę. Niestety lekko zsuwają mi się ramiączka, dlatego i ją spróbuję przedstawić matce. Ona, do jej założenia, nie będzie potrzebowała specjalnej okazji.



SPORTOWY T-SHIRT


Nad tą bluzką chodziłam jak sroka wokół gnata już od wakacji. Jest z fajnego materiały (mikrofibry) i będzie idealna do sportowych wojaży, które planuję, póki pogoda jeszcze na nie pozwala. We wtorek wbiegałam na zamek Chojnik. Następnym razem będę mogła wbiegać w niej.
Jej poprzednia właścicielka do kompletu ma również bluzy. Wyraziłam już swoją chęć posiadania i bluzy do kompletu, więc oby do kolejnej wymiany!



PODKOSZULKA


Czarna podkoszulka w stylu nietoperza. No cóż... Niby nic, ale mam do takich słabość!



ASYMETRYCZNA BLUZKA


Asymetryczna koszula porwana w locie i już pod koniec. Sprawdzi się idealnie, podobnie jak cieniowany sweter, na dni, w których nie będzie mi się totalnie chciało myśleć, co ubrać. Do spodni z dziurami i kowbojek będzie doskonała.
I tyle.



SPODNIUM / KOMBINEZON


Kombinezon, albo, jak kto woli spodnium. Czarne, w słodkie, białe kropeczki z falbankami przy nogawkach. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że będzie wyglądało tak ładnie i tak fajnie będzie leżało.
Co prawda muszę zrzucić z 2-3 kilo, żeby móc w nim oddychać, ale do wakacji powinno mi się to udać.



PŁASZCZ


Ten cudny płaszcz w pepitkę wzięłam dla swojej przyjaciółki, Agaty. Mam nadzieję, że przypadnie jej do gustu równie mocno, co mi, chociaż to wybredna bestia.



2 SPÓDNICE


Absolutnie przepiękna, fantastycznie leżąca i wyglądająca spódnica ołówkowa ze względu na drobne, białe kropki na czarnym tle - w stylu lat '50.



Co do długich spódnic, to miałam do nich kilka podejść, ale nie do końca udanych. W każdej z nich czułam, jakbym się w niej bez powodu chowała. A ja wcale nie zamierzam się chować!
Ta mnie urzekła. Wzięłam ją do ręki i już był swapowy deal.
W domu potwierdziła słuszność mojego wyboru przymierzana do krótkich kowbojek i beżowego swetra. W razie potrzeby powinna się też sprawdzić z beżową, skórzaną marynarką.
Ponieważ spódnica jest na biodrach wąska, bardzo mnie wysmukla. Dzięki temu też nie czuję się w niej "schowana" w zbyt luźny kawałek materiału.
Jest mega!
Pierwotnie był przy niej pasek, ale od razu uległ amputacji.



SKÓRZANA KAMIZELKA


Skórzana kamizelka. Aaaabsolutnie dla mnie! Do kowbojek i do jeansów. Będzie doskonałym dopełnieniem skórzanego kapelusza, w którym czasem hasam :)



2 SKARPETKI (jedna para)


Skarpetki, które można podsunąć pod same zęby. Długie i wełniane. Takie jak lubię!
Będą idealne do moich za krótkich spódniczek, które zimą też lubię nosić.



MARYNARKA


Że nie lubię marynarek to już wszyscy doskonale wiedzą. I że z każdej wymiany muszę przytaszczyć jakąś kolejna - również. Ale ta jedna, jedyna i konkretna autentycznie SKRADŁA MOJE SERCE! I co więcej (i o dziwo!) pasuje do mojej białej, falbaniastej spódniczki, którą możecie zobaczyć w stylizacji City Pocahontas (vol. 1 i vol. 2).


_________


Październikowy SWAP Wrocław A.D. 2018 w liczbach:
- ilość uczestniczek: ponad 50!
- ilość łupów: 18 (aczkolwiek sztuk 19, bo skarpetki są dwie)


Kolejna impreza bezgotówkowej wymiany ubrań odbędzie się we Wrocławiu 14 listopada (środa) o 18:30.
Więcej informacji i zapisy znajdziesz TUTAJ.
Możesz również dołączyć do wydarzenia na Facebooku.




Do zobaczenia! :)


_____________________ ŚLEDŹ MNIE ____________________


5 komentarzy:

  1. Świetny sweter. Ostatnio widziałam podobny w hurtowni odzieży damskiej sosimply. Według mnie kolorystyka bardzo modna, dzięki czemu można stworzyć nie jedną, a kilka ciekawych propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne rzeczy 'wyczaiłaś'! Mi wpadło w oko wiele z nich od góry patrząc to te dwa pierwsze sweterki mimo, że różowy nie jest moim ulubionym, dalej to ta długa sukienka w takie bliskowschodnie wzory (tak mi się kojarzy), sukienka biała w kropki czarne i ta asymetryczna bluzka ma bardzo ciekawy deseń, na rozmowy kwalifikacyjne mega (przynajmniej dla mnie :) ). A ta kamizelka musztardowa to bombowa rzecz, lecz na pewno w niej nie chciałabym chodzić (kamizelki mnie jakoś odrzucają na sobie, ale nie na kimś).

    OdpowiedzUsuń
  3. T-shirt genialny, może nie na zimę, ale jak przyjdzie znowu słońce to na tysiąc sposobów można go ograć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale łowy! Zazdroszczę, bo przypływ ciuchów w szafie to zawsze dobra rzecz. Moim faworytem jest ta satynowa sukienka - OBŁĘDNA! A także ta koszulka z mikrofibry. Rzeczywiście, wygląda świetnie do biegania - szczególnie przez ten przekorny napis :D

    OdpowiedzUsuń