22 sierpnia 2017

Łupy z sierpniowej wymiany ubrań SWAP Wrocław w Parku Tołpy

Post dedykowany wszystkim tym, którzy nie widzą sensu, albo nie rozumieją, dlaczego SWAP Wrocław jest fajny.
Zabrawszy ze sobą ubrania, których nigdy więcej bym już nie założyła oraz takie, których nigdy nie założyłam (bo, jako SWAPowiczka i blogerka dostaję je również od znajomych) wymieniłam je na naście cudownych nie mogąc się już doczekać okazji, kiedy je włożę (aczkolwiek jedną z nich miałam na sobie już kolejnego dnia po SWAPie :)).



Ponieważ kocham sukienki (nie trzeba przy nich aż tyle myśleć, bo za jednym zamachem załatwiają górę i dół, poza tym zwykle wyglądają zjawiskowo), podczas swoich łowów koncertowałam się głównie na nich.
Łącznie wymieniłam się na 13 ciuchów, w tym 6 sukienek, 4 marynarki, 2 mgiełki i jedną bluzkę.

Marynarek nienawidzę szczerą nienawiścią, ponieważ nie lubię być umundurowana, ale z racji zawodu zdarza mi się je czasem musieć nosić, SWAP jest dla mnie idealnym miejscem ich zdobywania. Co prawda od czasów, kiedy organizuję imprezy SWAP Wrocław zdarzyło mi się kupić dwie (obie w kwiatki, którymi mnie absolutnie urzekły), całą resztę mam tylko i wyłącznie z wymian. Tym razem udało mi się zdobyć:

  • przepiękną granatową w klasycznym kroju
  • króciutki żakiecik, na brak którego chorowałam, ponieważ potrzebowałam takiego do sukienki
  • żakiet vintage w kratkę (na który wymieniłam się z babcią jednej z uczestniczek)
  • marynarkę w pepitkę, która na wieszaku wygląda koszmarnie, ale w rzeczywistości leży doskonale. 
W sumie wszystkie leżą doskonale! Teraz tylko czekać na jakieś okazje, by je założyć! :) Ewentualnie je stworzyć... ;)





Jeśli chodzi o bluzki to wyszło przy nich, a na pewno przy jednej z nich moje zamiłowanie do panterek. Wszystkie bluzki wybierałam pod kątem swojego typowego, jesiennego stroju - czarnych, woskowanych spodni, do których każda z nich będzie pasowała idealnie, doskonale komponując się z lakierowanymi sztybletami ze złotymi okuciami.



Wśród moich "zeswapowanych" kreacji sukienkowych znalazła się turkusowa piękność, która czeka na kolejne wakacje marzeń. Prezentuje się idealnie i aż woła o spacer przy świetle księżyca po piaszczystej plaży, albo deptaku spacerowym z pysznymi lodami w ręku.


Sukienkę ze srebrnymi cekinami wybrałam z myślą o poprawinach wesela mojej przyjaciółki, na którym to mam być świadkową.


Kolejne sukienki to:
  • cudna, czarna, koronkowa sukienka
  • fioletowa jedwabna z bardzo odważnym dekoltem (na który, mam nadzieję, wystarczy mi odwagi)
  • śliczna, szara asymetryczna sukienka
  • kwiecista turkusowa, która już kolejnego dnia poszła na mnie do zboru (kościoła).





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz