niedziela, 4 sierpnia 2019

Mała czarna w kapeluszu - stylizacja na randkę




Letnie upały, a przynajmniej słuszne, jak na lato temperatury wróciły, dlatego czas zademonstrować Wam stylizację na letnią randkę lub jakąś wieczorną imprezę. Jeśli chodzi o randkę, nie jest to stylizacja na tę pierwszą randkę, ale zdecydowanie już na którąś z kolei.

Propozycję stylizacji na pierwszą randkę znajdziesz tutaj, a inne nadające się m.in. na tę okazję pod tagiem na randkę.








Do stworzenia tej stylizacji zainspirowała mnie siostra mojego znajomego, którą poznałam w bardzo podobnym stroju i fryzurze.
Mam na sobie prostą, czarną sukienkę, która, dzięki swojemu rozkloszowanemu krojowi jest naprawdę bardzo kobieca.

Sesja jest z lekką brodą - dokładnie sprzed roku, jakby ktoś się zastanawiał, z jaką prędkością rosną mi włosy, z których w połowie kwietnia straciłam 25cm.
Zdjęć dostałam bardzo dużo i równie bardzo co dużo, ciężko było mi wybrać spośród nich te, które podobają mi się najbardziej.
A łącznie była ich oczywiście ponad setka.
Ciekawostką może być jednak to, że z lenistwa nie chciało mi się obrabiać ich w Photoshopie i dosłownie żadne nie zostało przez niego przemielone!

Mam na sobie czarną sukienkę, prostą w formie, na dole rozkloszowaną sukienkę, którą określa się po prostu mianem małej czarnej.
Małą czarną na salony wprowadziła Coco Chanel, reformatorka damskiej mody, która w kąt rzuciła gorset i założyła spodnie. W jej czasach czarne sukienki kobiety mogły nosić tylko na pogrzeby i w czasie żałoby ale tylko po swoim mężu.
Coco złamała tę zasadę manifestując żałobę po swoim konkubinie. Spowodowała również, że sukienka ta stała się niejako strojem codziennym. I w szafie powinna mieć ją każda kobieta.


Mała czarna sprawdza się świetnie na wszelkie sytuacje awaryjne – jak trzeba wyglądać elegancko, ale nie ma się pomysłu, co na siebie włożyć. Wówczas, w najbardziej klasycznym i ponadczasowy wydaniu wystarczą białe perły, czerwony lakier o paznokci i rzeczona sukienka.
I jesteście ubrane.




Ja akurat zestawiłam ją ze złoto-czarnymi dodatkami, pod kątem randki, a nie rozdania dyplomów chłopaka. Wybrałam naszyjnik z czarnego sznura ze złotymi, metalowymi elementami, który wygląda nieco jak afrykańska biżuteria oraz bransoletki, które łączą się kolorystycznie z akcentami w kolorze nude i tymi złotymi, jak również ze słomkową wersją kapelusza.
Żeby dodać stylizacji nieco rockowego charakteru, wybrałam małą, czarą torebkę z ćwiekami.






Moja sukienka jest prosta, ale z interesującymi ramiączkami na odkrytych plecach. A teraz UWAGA - do sukienek tego typu zakładany taką bieliznę (biustonosz mam na myśli), żeby nie NIE BYŁO JEJ WI-DAĆ!
A jak takiego nie macie, to idziecie bez. I problem z głowy.

Zawsze, kiedy widzę idącą przede mną ulicą dziewczynę, której widać ramiączka, a już nie daj Boże wystają spod koszulki bokserki, mam ochotę podejść do niej z nożyczkami i je odciąć...
Ogólnie rzecz biorąc zawsze należy kierować się tę zasadą, że ramiączka, ani zapięcia nie powinny wystawać.
A jak nie ma innego wyjścia, to nie zakładamy go wcale.
I w sumie przypomniało mi się, że miała nagrać film na YouTube właśnie o tym, jaką bieliznę wybierać do jakiego typu letnich kreacji.
Może kiedyś nagram... Póki co możecie sobie obejrzeć to, co już nagrałam :) jest tutaj oraz zasubskrybować mój vlog o czekoladzie. Pędzie mi bardzo miło i zjem Wasze zdrowie!

A do stylizacji wracając...










Randka to nie biuro, albo raczej na randkę do biura się nie umawia, więc nie rządzą nią żadne zasady, co do butów. Oczywiście jeśli idziecie na kilometrowy spacer, albo macie w planie przejść przez całe miasto, wybierzcie coś wygodnego, a nie na obcasach, po których w domu poodpadają wam łydki.
Ale zakładam, że owa stylizacja nie dotyczy pierwszej randki (jak się ubrać na pierwszą pisałam tutaj, a mówiłam tutaj), więc z nadmiarem kroków się ona wiązać nie powinna.
Do takowej sukienki można więc ubrać buty w kroju dowolnym, z odkrytymi palcami i piętami, ale na wysokim obcasie.





Żeby przełamać nieco tę czerń, ja wybrałam buty na obcasach w kolorze czarnym z wstawkami nude [czyt. njud]. Są one doskonałym uzupełnieniem dwojakich dodatków: kapelusza w kolorze... Taki piaskowym, który pasuje pięknie do nude, który przewiązałam czarną chustą w kropeczki w kolorze nude oraz do kapelusza czarnego przewiązanego złotym szalem.




UBRANIA
  • sukienka – no name, z Charity Shop, coś w rodzaju brytyjskiego second handu
  • naszyjnik a'la afrykański – jak wyżej
  • buty – jakiś podrzędny sklep z butami, już nawet nie pamiętam, jaki, aczkolwiek buty są skórzane :)
  • bransoletki – pamiątka z Malty 2017
  • kapelusze – iNdependy
  • szylkretowe okulary – nie pamiętam :(


Stylizacja: Dżoolka
Zdjęcia: Smolk


_____________________ ŚLEDŹ MNIE ____________________




4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia <3
    Ja ostatnio przekonuję się do kapeluszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham snekaersy, ale Twoje obcasy są tak piękne, że zaczęłam na nie chorować <3 świetnie pasują do całości. Ogólnie cały ten look jest cudowny! <3

    OdpowiedzUsuń