7 maja 2013

Pokaz Mody "Strój roboczy"

Nie zwykłam pisać w taki sposób i o takich rzeczach, ale jakoś czułam, że by wypadało, więc napisałam. Mój dziewiczy pokaz mody, który odbył się wczoraj w Auli Politechniki Wrocławskiej, przeszedł bowiem moje najśmielsze oczekiwania. Nieporównywalnie więcej czasu zajęło samo załatwianie… Dosłownie wszystkiego, od zgody na pokaz, poprzez zgodę na zajęcie Auli po godzinach obsługującego ją pana, podpis na dokumencie i dopraszanie się przybicia pieczątki z powodu zmiany terminu pokazu (początkowo groził mi wtorek, 7 dzień maja godzina 14:00) i podpisu na dokumencie osoby decyzyjnej.
Na szybko też powstawał plakat, który dostałam polecenie zrobić późnym wieczorem 24 kwietnia. Miały być gotowe do 9:00 dnia następnego.

Siedziałam w stresie z braku weny i czasu, aż z przerwą na sen dosiedziałam 9:00. Plakat był nie gotowy. Gotowa byłam za to ja, żeby walnąć wszystko w cholerę i odwołać przedsięwzięcie, zanim się na dobre wykluło. Nie przypuszczałam, że tyle nerwów i biegania kosztować może niecałe 40 min występu.


Na szczęście przyjaciele z zimną krwią byli w pobliżu. Wirtualnie potrząśnięto mną za ramiona, a na  głowę wylano przysłowiowy kubeł zimnej wody. W konsekwencji i efekcie zawalenia ćwiczeń na uczelni, plakat poszedł do druku jeszcze przed godziną 16:00 (dnia 25 kwietnia). Gotowe wydruki czekały do odbioru w czwartek (26 kwietnia).
Niewielka część plakatów zawisła na kampusie Politechniki Wrocławskiej, po otrzymaniu w czwartek o 21:00 zgody na ich rozwieszanie. Pozostałe, które wieszać miała administracja pojawiły się dopiero w poniedziałek (29 kwietnia). Od środy uczelnia była nieczynna z powodu majowego weekendu, więc moje obawy odnośnie frekwencji widzów były uzasadnione, bo plakaty wisiały praktycznie 2 dni! (29-30 kwietnia). Jednak przez cały długi weekend strony związane z Juwenaliami trąbiły o tym głośno na Facebooku. Bardzo pomocny był również inteligentny portal NaPWr.pl.
Nie mniej jednak ja weekend ten przestresowałam tak, że dopiero w piątek w nocy (3 maja) byłam w stanie zawiadomić o pokazie media. Na szczęście nie było za późno. Zaszczycili mnie oni jak i zaskoczyli swoją obecnością.
W poniedziałek rano informacja pokazała się na portalach: dlaStudenta.pltuWroclaw.com oraz w programie Juwenaliów na stronie nasze.miasto.pl, a Radio Luz wspomniała o pokazie w programie Kulturalnym Bajzel przypominając tym samym  jednemu z moich znajomych, który dzięki temu pojawił się na w Auli na czas, że miał tam być.
Mój poniedziałkowy ranek zaczął się od dźwięku budzika. Zahaczając o wyposażony najlepiej na świecie papierniczy przy ul. Norwida, pobiegłam na Śniadanie z Rektorem, spóźniając się nań o godzinę (organizatorzy Juwenaliów pomylili się byli co do czasu i wielu studentów tego dnia głodowało). Pobiegłam więc do Pasażu szukać czegokolwiek_ze_złota_co_mogłoby_imitować_”samorodki_dla_chemiczek”, ale niczego nie znalazłam. Skierowałam się prosto na ksero, żeby wydrukować na kartkę z papierniczego jeszcze niezbędne mi rzeczy.
Wbiegłam następnie do domu i zaczęłam się kręcić jak owsik, nie wiedząc, za co się najpierw zabrać. Zrobiłam bransoletki z numerami wydziałów na ręce dla moich miss modelek i dzięki temu, że pomogła mi w ich produkcji jedna z dziewczyn, spóźniona jedynie o 15 minut wbiegłam do Auli z wywalonym jęzorem i spocona jak szczur o 15:15. Wtedy zaczęło się wariatkowo: malowanie, czesanie, ogarnianie, a panikujący ze stresu DJ Majer biegał w kółko i krzyczał “zaczynamy! Zaczynamy!”
Próbę generalną – pierwszą próbę z muzyką i pierwszą w ogóle dla DJa, który, robiąc jednocześnie za wodzireja, po raz pierwszy ujrzał na oczy tekst gagów, ostatecznie udało się zacząć o 18:00.




pokaz mody "Strój roboczy"
Punkt 19:00 otworzone zostały drzwi do Auli, a stado wygłodniałych z ciekawości osobników zajęło miejsca.
Trzymałam dziewczyny ciasno za “winklem”, żeby żadna nie wystawała głową na widownię. Tuż po wyjściu pierwszej pary, reprezentującej W1, czyli wydział Architektury słychać było owacje, krzyki i oklaski. Było dobrze.
Na półmetku czadu dała Monika Andrych z grupy ANSTIS niesamowite rzeczy wyczyniając w tańcu z kołem hula hop do piosenki Shakiry. Z trudem udało się mi samej nie wyjrzeć, żeby zobaczyć to niesamowite widowisko, ale na szczęście dziewczyny przyuważyły, że wyciągając daleko szyje, coś niecoś zobaczyć można od tyłu na ekranu, na który rzutowany był obraz z kamery. Musiało nam to wystarczyć.
Po swoim przemarszu przez wybieg wiedziałam już na pewno, że jest dobrze. Widownia nie musiała nic mówić. Podobało im się, mimo że końcowa reakcja tłumu była mało sympatyczna.
Kiedy było już po wszystkim, o chwilę rozmowy poprosiła mnie reporterka z mikrofonem i kamerą z iTVWro, reporterka z długopisem i kartką oraz reporter z aparatem.
I tak następnego dnia przeczytać można było o moim szoł na portalu Gazeta.pl oraz i Moje Miasto Wrocław, z którego był pan reporter z aparatem. Dwa dni później pojawił się reportaż “Z Politechniki na wybieg” iTVWro.
Ponadto zdjęcia z wybiegu zobaczyć można na stronie jednego z członków SpAFu i oraz na facebookowym fanpage’u głównej fotografki wydarzenia – Pandorci.
Wieczorem poproszono mnie o przesłanie zdjęć na adres mailowy TVN. Nie wiem, w jakim celu. Wiem natomiast, że jestem szczęśliwa i nawet się uśmiecham!
Dopisek z dnia 31 maja:
Zdjęcie z pokazu mody pojawiło się na najpopularniejszym polskim portalu plotkarskim jakim jest Pudelek (ostatnie, na dole)! Póki co uważam to za swoje największe osiągnięcie z dziedziny PR :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz