28 września 2016

Hello, Italy!


Stylizacja: Dżoolka
Zdjęcia: TutenHoman


Koncepcją była sesja w stylu włoskim i początkowo brakowało nam tylko skutera Vespa, ale po tym, jak dzika i skarłowaciała jabłonka za nic nie chciała imitować drzewka oliwkowego, a nad zdewastowanymi schodami ukazało się obrzydliwe graffiti musiałyśmy przenieść się z TutenHomanem w nieco bardziej cywilizowane miejsce, aczkolwiek też mające coś ze słonecznych Włoch.


Mam na sobie rozkloszowaną sukieneczkę w groszki – jedną z tych ponadczasowych rzeczy, które nigdy nie wychodzą z mody. Sukienka nawiązuje krojem i wzorem do lat '50 ubiegłego stulecia.


W mojej Włoskiej stylizacji pokazuję, że diabeł tkwi szczegółach – do jednej sukienki dobrałam jasne, a później ciemne dodatki, tworząc dwie bliźniacze stylizacje. Dodatki są sposobem na to, żeby móc założyć tę samą sukienkę nie raz, nie dwa, ale wiele razy.
W przypadku tej stworzenie kolejnych stylizacji może być trudne, aczkolwiek można tu robić jeszcze nie jeden misz-masz z torebkami i paskami, co też już mi się zdarzyło, ale tamte kompozycje nie współgrały akurat z zamierzonymi, włoskimi klimatami.



Do wersji z jasnymi dodatkami włożyłam białe, niemalże wymuszone przez krój sukienki szpilki. W wersji ciemnej postawiłam bardziej na wygodę wybierając koturny.





Na wierzch założyłam szary płaszczyk w kroju podobnym do sukienki – zapinany na guziki z dość mocnym wcięciem w talii, a do niego dobrałam czarny szal w białe grochy. Jeśli płaszcz byłby otwarty, szal doskonale współgrałby z paskiem, a przez to – wszystko razem ze sobą.


DODATKI

Wśród dodatków jasnych znalazła się subtelna, jasna bransoletka hand-made, którą dostałam od jednej z uczestniczek ostatniej, zeszłorocznej imprezie wymiany ubrań SWAP Wrocław. Mimo że jestem anty hand made, ta bransoletka jest jedną z naprawdę nielicznych rzeczy, która mi się podoba (do pozostałych należą wyroby Goozik Prawda, Jovitart i EmiLa).


Ponieważ sukienka skrojona jest w tzw. serek, czyli ma szpiczasty dekolt, wybrałam wisiorek z perłą, który również układa się w ten kształt. Do niego dobrałam również pełen sznur pereł. Dokładnie ten sam zestaw prezentowałam już przy podobnej stylizacji Wstylu lat '50.
Pozostałe dodatki to szeroki, biały, lakierowany pasek i biały zegarek.
Okulary w jasnej stylizacji mają kształt typowych kocich oczu i mi przypominają okulary włoskiej aktorki Sophii Loren.



Okulary w ciemnej stylizacji przypominają muchy lat '50 i mają kolor czarnoszary. Pozostałe dodatki to srebrny groszek na czarnych sznureczkach, który współgra z groszkami na sukience, czarny, elegancki zegarek i prosta, czarna bransoletka.
Czarna, skórzana torebka z zamszu współgra z zamszowymi koturnami.




Szeroki, czarny pasek w drobne, białe kropeczki jest trochę puszczeniem oka w kierunku fashionistów, którzy lubią, gdy nie zawsze wszystko jest dopasowane tak idealnie, jak lubię to ja. Teoretycznie alternatywą byłby tu czarny pasek w podobnym fasonie, ale wtedy dodatki byłby trochę za ciemne w stosunku do jasnej sukienki.


Kropkę nad "i" mojej włoskiej stylizacji stanowią paznokcie w kolorze identycznym jak kolor sukienki. 


Koszt jasnej stylizacji: około 33zł
 Koszt ciemnej stylizacji: około 49zł
______________
UBRANIA
  • sukienka – second hand | ciucharnia | lumpeks
  • koturny – któraś z kolei bezgotówkowa wymiana ubrań z cyklu SWAP Wrocław
  • białe szpilki – Centro
  • płaszczyk – dostany od ciotki modelki
  • okulary kocie oczy - Biedronka 2016
  • okulary muchy - Pepko 
  • prosta, czarna bransoletka - nie pamiętam :( ale mocno leciwa
  • jasna, druciana bransoletka hand made - dostana na imprezie wymiany ubrań SWAP Wrocław
  • sznur pereł - kupiony w Chinach w sklepie typu "Wszystko za 1zł"
  • perła wisior - pamiątka od mojej chińskiej siostry i byłej współlokatorki, Chen 
  • czarny pasek w kropki - kupiony w Czechach w sklepie z dodatkami
  • biały, lakierowany pasek - był w dostanej od kogoś paczce z ciuchami
  • czarny zegarek - kupiony kiedyś na wrocławskim Dworcu PKS zanim został zrównany z ziemią 
  • biały zegarek - dostany od mamy, kupiony w sklepie Charity Shop (coś na kształt naszej ciucharni, ale z misją pomocy krajom III świata)
  • czarna, zamszowa torebka - strasznie stara torebka przejęta po mamie
  • srebrny groszek na czarnych sznurkach - przywieziony przez mamę znad morza (jako alternatywa dla bursztynów :D)
  • czarny szal w białe groszki - kupiony w Czechach w podrzędnym sklepie z ciuchami
  • lakier do paznokci w kolorze sukienki - Happy Nails, Biedronka

Podoba Ci się ta stylizacja? Śledź mnie! 



5 komentarzy:

  1. prześlicznie wyglądasz! :O obserwuje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepięknie w tych groszkach, w każdej wersji :) Wspaniałe zestawienia, piękna Ty, piękna sukienka, piękne zdjęcia :)
    Pozdrawiam, Lumpola
    http://lumpola-style.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobre zdjęcia - no i stylizacja - lubię to połączenie kolorów :)

    OdpowiedzUsuń